Obserwatorzy

...

...

24 maja 2013

Rogaliki z czekoladową nutą i inne kulinarne propozycje oraz coś z decu.

Za oknem zimno,deszczowo,całkiem nie majowo :(
Więc ja dla Was mam parę kulinarnych propozycji.
A może ktoś ma ochotę na: Rogaliczki z czekoladową nutą ;)
Przepis mam od pewnej pani M.


Składniki:
-1/2 kg.mąki
-25.dag.margaryny
-5.dag.drożdży
-2 łyżki kwaśnej śmietany
-szczypta soli
-2 jaja
-1 łyżka cukru
Śmietanę+drożdże+cukier rozetrzeć.Posiekać margarynę z mąką,dodać rozrobione drożdże,jaja,sól,zagnieść ciasto.Włożyć na 1/2 godz.do lodówki.Rozwałkować ciasto w kształt koła,wycinać trójkąty,a następnie zawijać rogaliczki dodając do środka nadzienie wg.uznania,smaku,upodobania.Ja dałam na przykładem pani M. kawałek mlecznej czekolady,a do innych białą czekoladę.Rogaliki pozwarować roztrzepanym jajkiem. Piec w temp.180 st.przez ok.20 min.
Są rewelacyjne ;))


***
Często robicie pierogi ?
Jeśli tak,to z jakim nadzieniem zazwyczaj ?
Ja oprócz pierogów z serem,truskawkami,jagodami i ruskimi zrobiłam ostatnio za namową siostry.
Pierogi z kaszą i pieczarkami.
Spróbujcie są bardzo dobre.A do farszu potrzeba:
-1 saszetka  kaszy jęczmiennej
-kilka pieczarek
-cebula
Kaszę ugotować wg.przepisu na pudełku,osączyć,ostudzić.Pieczarki obrać,umyć i zetrzeć na tarce jarzynowej,przesmażyć wraz z cebulą na margarynie.Połączyć z kaszą ,doprawić sola i pieprzem.
Gotowe pierogi polać cebulką przesmażoną na masełku.
***
I następny farsz do pierogów:
Z kaszą gryczaną i białym serem:

-1 saszetka kaszy gryczanej (ugotować,osączyć,ostudzić)
-30 dag.sera białego
-cebula(przesmażyć na maśle)
-1 jajko
Ser rozetrzeć,połączyć z kaszą i z cebulą.Dodać jajko,wymieszać.Przyprawić sola i pieprzem.
Ugotowane pierogi podawać z kleksem kwaśnej śmietany.

Ciekawa jestem czy skorzystacie z moich propozycji i jak Wam będą smakować pierogi i rogaliki.
***
A z moich nowych prac do pokazania mam jedynie dwa przedmioty z serii papierem ryżowym na szkle....

Jest to słoik.
Myślę,że podaruje go mojej mamie.


Wazon lub może osłonka na doniczkę.
A ta ozdoba może powędruje do teściowej ;)


Zastosowałam tu znowu papier ryżowy biały,a motyw słoneczników pochodzi z serwetki ryżowej(dostałam od mojej córki-kupiła mi podczas jednego z wypadów w empiku)
***
Coś tam jeszcze podobnego robię (na prezencik dla siostry),a w wolnych chwilach czytam..nadal ;)
A co upolowałam w bibliotece...to już następnym razem ..;))


13 maja 2013

Doniczki HOME & GARDEN

Dzień za dniem szybko mija...zbyt szybko :( 
Teraz taki czas ,że nic w domu zrobić się nie da.Wiosna nadrabia swoje opóźnienie i dzięki temu ,że każdego dnia pada raz większy raz mniejszy deszcz wszystko zieleni się w oczach .A i chwasty na moim warzywniaku maja się jak w raju...już nie nadążam ich wyrywać,jest ich tyle jak by je rozsiał ktoś garściami :((
Jakoś udała mi się skończyć moje doniczki home & garden.


 Zaciągnięte na biało z przecierkami na brzegach.


 A na dole gałązka lawendy jedynie tak dla ozdoby.

A w doniczkach zasadziłam goździki,żeby tylko dobrze się miały i zechciały ładnie rosnąć.Zawsze lubiłam zapach goździków ;)

***
Dla rozrywki obecnie tylko...czytam ,niebawem wybiorę się do biblioteki oddać 6 przeczytanych książek.Ciekawe czy coś fajnego uda mi się znowu upolować ? 

2 maja 2013

Talerza jeszcze nie miałam..

Jestem wreszcie ;)
Dużo czasu mi zajęło za nim zmobilizowałam się do napisania nowego postu.Jak to na wiosnę bywa czasu i na robótki i na zaglądanie za blog swój,czy też na Wasze blogi.
A do pokazania mam jeszcze coś z decu.
Mam wiele przydatnych przedmiotów ozdobionych tą technika i wiele też przedmiotów pełniących rolę czysto dekoracyjną.Nie miałam jeszcze talerza ozdobionego za pomocą decoupage.Widziałam na wielu blogach tak ozdobione talerze,aż wreszcie i ja natknęłam się na czarny talerz...gdzie ??-na śmietniku ;)
Wypucowałam go ,wybrałam motyw serwetki i jakiś czas temu przystąpiłam do pracy.


Boki talerza pomalowałam złotą akrylówką,aby potem uzyskać spękania.Cały talerz pokryłam białą akrylówką.




Na środku zaistniał taki oto dorodny kwiat :)


W niektórych miejscach obok kwiata dodałam jeszcze złote cienie,których niestety nie widać na zdjęciach :(
Ogólnie to dzieło bardzo mi się podoba,pokazywałam go ostatnio na naszych warsztatach i  panie też bardzo pochlebnie wypowiadały się na temat tej ozdoby ;)

A teraz w przygotowaniu jest takie oto coś ;)
Doniczki ocynkowane ,wypatrzyłam je w sklepie...a takim w którym jest "wszystko" i podbiły moje serce.

Tutaj przetarte papierem ściernym i teraz  zmagam się z ozdobieniem ich .Na dalszą relację zapraszam następnym razem ;))

17 kwietnia 2013

Mój debiut z papierem ryżowym

Odkąd poznałam sztukę zdobienia decoupage ,po pierwszych i kolejnych próbach ozdabiania serwetką papierową ,chciałam tez spróbować ozdobić przedmioty przy użyciu papieru ryżowego.
No i wreszcie nadszedł ten dzień zdobyłam się na odwagę,kupiłam papier ryżowy i na pierwszy ogień poszedł mały kieliszek,bo wydaje mi się,że właśnie na szkle ozdabianie papierem ryżowym daje najlepszy efekt.


Jest to papier ryżowy bez wzoru w kolorze ecuri.
Na cała powierzchnię oklejona papierem ryżowym jest umieszczony motyw kwiatka z serwetki papierowej.



A tu jeszcze znalazło mi się zdjęcie kieliszka z..korkociągiem ,którego już pokazywałam.
Podoba mi się ta praca z papierem i muszę pochwalić się Wam,że mam już kupiony biały papier ,a na ozdobienie nim mam dwa wazoniki i butelkę (tez oczywiście ze szkła).Nie wiem jednak,kiedy się zabiorę za to z uwagi na intensywność prac wiosennych na podwórku.
***
Cieszę się ogromnie,że przypadły Wam do gustu moje "propozycje" kulinarne :))
Tym razem chcę Wam polecić muffinki z jabłkiem ,cynamonem i kruszonką.
Przepis mam z TEGO  bloga,a pociła mi go moja siostra,a teraz ja przekazuje go dalej ;))

Muffinki szarlotkowe:



Z tej porcji wyszło mi chyba 16 babeczek.


Dzięki tej kruszonce i cynamonowi do niej dodanemu fajnie smakują ;)
***
W ubiegła niedziele miałyśmy drugie spotkanie warsztatowe z decu.Tym razem pokazywałam panią jak za pomocą żelazka przyklecić motyw serwetki na przedmiocie i jak uzyskać efekt przetarcia.Spodobało się...i następne spotkanie (tak wstępnie) mamy zaplanowane na 5 maja ;))

Znikam i nie wiem,kiedy znów wpadnę...ach mój warzywny ogród jeszcze świeci pustkami...mam nadzieje,że w tym tygodniu posieje jarzyny ;))

7 kwietnia 2013

Kulinarnie i książkowo...

Minął tydzień,pierwszy tydzień kwietnia,drugi tydzień kalendarzowej wiosny,chodź patrząc za okno mamy wrażenie,że to pełnia zimy...Ale nie ma tego złego...mogłam spokojnie poświęcić mój wolny czas na przeczytanie "Lilki".


Jakie wrażenia mam ?
Poryczałam się ,jak by mogło być inaczej...więcej pisać chyba nie muszę.Przeczytajcie koniecznie,jeśli na "Lilkę" traficie.Znajdziecie w niej wszystko :życie-zwyczajne ,prawdziwe,miłość (nie tylko damsko-męską,ale głównie miłość w kręgu rodzinnym) trochę humoru,prosty język autorki i tak jak wspominałam łezka na pewno zakręci Wam się w oku !
Po wczorajszym  rozstaniu  z powieścią Kalicińskiej ,dziś sięgnę po druga już książkę 
Diane Chamberlain "Szansa na życie" i coś mi się wydaję ,że i w tym przypadku na zakończenie chusteczka będzie mi potrzebna.



***
A teraz kulinarnie (znowu)
Tym razem zaproponuję Wam małe co nieco ,może na obiad,może na kolację:
Racuszki ryżowe:

-1 szkl.ryżu
-1 szkl.mąki pszennej
-2 jaja
-1/2 szkl.jogurtu naturalnego lub śmietany
-2 łyżeczki proszku do pieczenia
-1 opakowanie cukru waniliowego
-3 łyżki cukru
-szczypta soli
Ryż ugotować,ostudzić.Jaja roztrzepać z cukrem i cukrem wanilinowym,ciągle mieszając dodać na przemian mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczenia i jogurt.Na koniec dodać ryż i wymieszać.Na patelni  rozgrzać  olej i kłaść łyżką nieduże porcje ciasta.Smażyć z obu stron na złoty kolor.Można podawać posypane pudrem ,polane zmiksowanymi owocami lub po prostu tak jak u nas z odrobiną dżemu lub konfitury.  


A druga przekąską jaką chcę Wam zaproponować jest sałatka z zupek chińskich.
Przyznam się nie jestem zwolenniczką takiej chemii w jadłospisie mojej rodziny..ale raz na 2-3 miesiące można sobie chyba pozwolić na odrobinę szaleństwa ;)
I tak nie objadamy się praktycznie  żadnymi fast-footami.Wszelkiego rodzaju napoje gazowane,chipsy są u nas na stole bardzo sporadycznie.Sałatkę z zupek jadłam w bratowej na imieninach w  sobotę zrobiłyśmy z córką naszą sałatkę.

Sałatka z zupek chińskich.

-2 opakowania zupek chińskich (rosół z kurczaka)
-podwójna pierś z kurczaka
-papryka czerwona
-por
-3 ogórki konserwowe
-majonez
Piersi kurczaka pokroić w kosteczkę,podsmażyć na ojeju,przyprawić pieprzem i jarzynką.Ostudzić.1 1/2 opakowania zupek rozkruszyć, zalać wrzątkiem (dosypać załączona przyprawę -bez tłuszczu ) zostawić na ok 3 min.Osączyć,ostudzić.
Por pokroić ,sparzyć wrzątkiem,ostudzić.
Paprykę pokroić w kostkę,podobnie ogórki.Wymieszać ze sobą wszystkie składniki sałatki,dodając na koniec sól,pieprz do smaku i majonez.
SMACZNEGO ;)

***
Mam jeszcze do pokazania dwie zaległe prace decoupagowe i to właśnie będzie tematem następnego posta.
Pozdrawiam Wszystkich odwiedzających mojego skromnego bloga,życząc miłego,spokojnego i zdecydowanie baaardziej wiosennego tygodnia ;))





2 kwietnia 2013

Przepis na mazurek i zapowiedzi na kwiecień.

Witam poświątecznie,chodź jeszcze nadal w wielkanocnym nastroju !
Dziękuję Wam wszystkim za życzenia świąteczne za ten na blogu,za te na e-mila i za kartki od JANECZKI,AGNIESZKI  i od IWONY.
Nie dałam rady złożyć życzeń Wam osobiście na blogach :(( ,ale wiadomo ,że jesteście mi Wszystkie baaardzo bliskie i każdej z osobna i wszystkim razem najlepsze życzenia przesyłam na ten wiosenny czas (może w końcu zawita ta oczekiwana przez wszystkich wiosna )

***
A skoro jesteśmy jeszcze w nastroju wielkanocnym chcę podać Wam przepis na super dobry mazurek (będzie jak znalazł na przyszły rok )

***
MAZUREK KAJMAKOWO-CZEKOLADOWY
(zdjęcie z gazetki ,bo własnego nie zdążyłam zrobić)


Ciasto:
35 dag.mąki ( zwykłej pszennej lub krupczatki)
10 dag .cukru
20 dag. margaryny
1 łyżka gęstej śmietany
2 żółtka.

Zagnieść szybko ciasto,zawinąć w folie i odłożyć na 30 min.do lodówki.
Rozwałkować,wyłożyć na dużą blachę (zostawić trochę na zrobienie w około rantu)
Piec przez 20 min.w temp.200 st.
MASA:
Puszka masy krówkowej (gotowej) -40dag.
2 łyżki śmietany słodkiej 30 %
8 dag. czekolady gorzkiej
bakalie (orzechy,rodzynki,migdały)
POLEWA:
1/4 margaryny
3 duże łyżki cukru
1 łyżka mleka 
1-2 kratki czekolady gorzkiej
1 kopiasta łyżka kakao
Masę krówkowa lekko podgrzać w rondelku.
Czekoladę rozpuścić ze śmietana na wolnym ogniu,dodać do masy krówkowej,wymieszać.Wylać na upieczony mazurek,rozprowadzić równomiernie.Posypać częścią   bakalii.
Margarynę na polewę rozpuścić,dodać cukier zmieszany z kakao,mleko.Podgrzać do rozpuszczenia,dodać czekoladę,mieszać do rozpuszczenia.
Lekko ostudzić.Polać polewą mazurek i na wierzchu posypać resztą bakalii.
Mazurek jest na prawdę pyszny,w pierwszej kolejności znikł u nas  ze stołu :)
***
Dziś będąc w Ż.. zawitałam do biblioteki celem oddania przeczytanych książek .Pomyślałam ,że "luknę" czy nie ma coś ciekawego do wypożyczenia, na jedną,no może na dwie książki mogę sobie pozwolić ;)
A tu proszę jaki stosik przytaszczyłam do domu ! :))
Ale jak ,jak można było takich książek,takich pozycji nie przygarnąć ? ;)

Od góry :
Anne-Dauphine Julliand "Ślady małych stóp na piasku".
Carlos Ruiz Zafon-"Więzień nieba".
Gabrielle Zevin-"Gdzie indziej".
Katarzyna Błeszyńska-"Miłosne konstelacje".
Nicholas Sparks-"Anioł stróż".
Diane Chamberlain-"Szansa na życie".
Małgorzata Kalicińska-"Lilka".

I tak z marszu już zabrałam się za czytanie "Lilki"
Tak więc  kwiecień zapowiada mi się baaardzo czytelniczo ;)
zobaczymy ile uda mi się przez ten miesiąc przeczytać.
A która z tych książek jest Wam znana ? 

31 marca 2013

Wielkanoc, wielkanoc...


Z okazji Świąt Wielkanocnych:
miłości, która jest ważniejsza od wszelkich dóbr,
zdrowia, które pozwala przetrwać najgorsze.
Pracy, która pomaga żyć.
Uśmiechów bliskich i nieznajomych, które pozwalają lżej oddychać
szczęścia, które niejednokrotnie ocala nam życie.

Jajeczka- oczywiście mojej roboty wykonane techniką decoupage, a jeśli chodzi o kaczuszki, to także z "naszej własnej hodowli".

22 marca 2013

Zaległe butelki ozdobione i przepis na chlebek

Zasiadam dziś w ten  zimowy poranek (oj tak zima chyba już trochę przegina..) z kubkiem kawy i dwoma kratkami mojej ulubionej czekolady (gorzka malinowa) ,aby pokazać Wam  te moje  butelki ozdobione decoupage ,których  jeszcze nie znacie .
Najwyższa pora to uczynić,bo parę jaj też mam do pokazania,ale te zostawię sobie na wielki tydzień;)
Ale za nim rozpocznę temat znudzonych już butelek pragnę Wam podziękować za słowa uznania,z powodu warsztatów jakie miałam przyjemność poprowadzić.Tak jak wspominałam były też tam moje dwie ciocie,które już złapały (ode mnie ) bakcyla z ozdabianiem i one też pomagały,podpowiadały panią jak i co robić.
Agnieszko , myślę,że bez trudu znajdziesz jakiś kurs decoupage na internecie (ja w ten sposób się uczyłam) ,jak by coś to służę poradę w kwestii wyboru farb itp. (jak coś to  pytaj na e-maila).
***
No to teraz butelki :
Butelka "delikatny róż"



Motyw serewtki w kwiaty w delikatnym kolorze różu,więc i cienie dodane lekko różowe i przy listkach lekko zielone.
Druga butelka to typowo kuchenna :


Nawet dosyć mi sie podoba,w moim zamierzeniu tak właśnie miała wyglądać.
No i tak wyglądaja moje dotychczasowo-ostatnio ozdobione butelki ;)


A Wam,która najbardziej sie podoba ?

A skoro sa butelki i to takie do których jest potrzebny korkociąg...to będzie i korkociąg :))
Posiadałam w moim domu jeden taki ,mocno sfatygowany,taki co to przy gościach strach pokazywac,a co dopiero jakies wino otwierać (dlaczego nie zrobiłam mu zdjęcia,zanim go ozdobiłam ??).No i maz troche wjechał mi na ambicje słowami : "Tyle różnych pierdoł ozdabiasz,a jak bys ten korkąciąg ozdobiła "?
No to się zabrałam za niego (za korkociąg ..oczywiście :))

Rączkę miał drewnianą,więc łatwo poszło..
Prawda,że teraz jest piękny ;))
***
Obiecałam zamieścić przepis na chleb,który piekłam już dwa razy,a pokazywałam dwa posty dalej.
***
Tak jak wspominałam miałam do niego zakwas (a w naszym języku "ciastko') od mojej cioci.Pytałam jej co począć jeśli nie ma się takiego "ciastka" na pierwszy raz?
Należy więc postąpić tak:
-ok.1/3 szkl.mąki żytniej
-niewielka ilość letniej  wody (tak żeby rozprowadzić zaczyn)
-odrobina drożdży
To wszystko rozmieszać,zostawić do wyrośnięcia,potem włożyć do lodówki (można zostawić na kilka dni ) 

CHLEB NA ZAKWASIE.

Mamy więc juz nasze "ciastko" potrzebne do wypieku chleba.
Przygotowujemy więc zaczyn na chleb:
-1 1/2 szkl. mąki żytniej
-wspomniane "ciastko"
-ok.2 szkl. letniej wody
To wszystko mieszamy do połączenia i zostawiamy pod przykryciem na min.3 godziny.

Mieszamy w dużej misce:
1.30.mąki pszennej (np. Dalachowskiej)
1-1 1/2 mąki żurkowej (lub żytniej razowej)
ziarna do wyboru (słonecznik,len,otręby pszenne)

PONADTO:
1/4 paczuszki 10dag.drożdży
3 łyżeczki soli
woda ( w ilości sama nie wie jakiej,żeby ciasto było nie za rzadkie,nie za gęste)

Po upływie czasu jaki był dany zaczynie na wyrośnięcie rozpuszczamy drożdże w ok.1 szkl.letniej wody.Rozpuszczamy sól w ok.1 szkl.letniej wody.Wszystko łączymy ze sobą (zaczynka,mąkę z ziarnami ,drożdże z woda i wodę z solą).Wyrabiamy (można drewniana łyżką) w miarę potrzeby dolewając letnią wodę.Gdy ciasto wymieszane pozostawiamy do wyrośnięcia (tak ok.1 godz)
Dwie wąskie dosyć długie blaszki (ja biorę trzy mniejsze) smarujemy smalcem,wysypujemy bułką tartą.
Wyrośnięte ciasto przełożyć do blaszek( WAŻNE- zostawiamy jakieś 4 łyżki ciasta na zaczynkę do kolejnego chleba,wkładamy to 'ciastko" do pojemniczka np.po margarynie i czeka w lodówce na kolejne piczenie chleba) .
Cisto w foremkach wyrównać łyżką zamoczoną w wodzie lub ręką.Smarujemy wodą lub olejem.Można posypać na wierzchu  ziarnami.Przykryć blaszki woreczkiem foliowym (żeby nie wyschły) i znowu zostawić do wyrośnięcia.
Piekarnik rozgrzewamy do 250 stopni.
Gdy chlebek jest wyrośnięty zmniejszamy temp.do 200 stopni i wkładamy chleb.Piecze się ok. 50 min.
Po upieczeniu na chwilę zostawiamy w piekarniku,a potem wyciągamy od razu z blaszki na ruszt w piekarnika.
Musi stygnąc ok.1 godz. i dopiero można go kroić.

Nie jestem ekspertem w pieczeniu chleba (dopiero zaczynam) ,mam problem z tym,że pęka podczas pieczenia,ale mam nadzieje,że z czasem dojdę do tego jak postępować,żeby to zmienić.

Jeśli ktoś upiecze ten chlebek z tego przepisu,będę rada,gdy się podzieli ze mną swoimi doznaniami.Nam wszystkim smakuje,nawet mój mąż ochoczo jadł (a muszę przyznać,że on jest największym "pieskiem francuskim" jakiego spotkałam ;)
***
Ale mi się dłuuugi ten post zrobił !
Już kończę,kawa wypita,pora wracać do obowiązków .
Do następnego razu...czekajcie na "jajeczkowy post" ;))

18 marca 2013

Działo się..

...i zanosi ,że w przyszłości też się będzie działo.
Bo to dopiero początek...a mowa będzie dziś o pierwszych warsztatach jakie w ramach zajęć z Akademii Osób Aktywnych zostały zorganizowane w naszym gminnym mieście.
Wszystko by było na luzie gdyby nie to,że to właśnie ja zostałam poproszona o prowadzenie tych zajęć.A tematem było:

Ozdabianie metodą decoupage,krok po kroku.
Nie powiem stresowałam się trochę,ale jakoś poszło..
Na początku oczywiście musiałam przygotować temat przewodni tego spotkania czyli jajeczka.
Musiałam część jajek pomalować,żeby panie (a zaszczyciło nas swoim przybyciem 15 osób) od raz przystąpiły do ozdabiania,bo wiadomo,że w ciągu 2-3 godzin nie zdąży się pomalować 3 razy jajeczka,ozdobić go i polakierować.


 Oto przygotowane jajka do ozdabiania (za pracownię pod nie obecność mamy posłużyła mi  jej kuchnia )
A teraz parę zdjęć z warsztatów :


Muszę przyznać,że zainteresowanie ta technika ozdabiania było ogromne ;))
Co mnie bardzo ucieszyło.Mam więc nadzieje,że zaraziłam decoupage kolejne ozdoby ( bo nie wspominałam jeszcze ,że zaraziłam już moje dwie ciocie ;))

Produkcja jajeczek ruszyła pełną parą,kto zdarzył polakierować dwa razy zabrał je ze sobą do domu.


Reszta została do następnego spotkania.
A następnym razem mam w planach pokazać na czym polega przecierka,klejenie motywu za pomocą żelazka i cieniowanie.
No to teraz chyba pójdzie mi z górki.
Nie żałuję ,że zdecydowałam się na przewodniczenie tym warsztatom ;))
***
Następnym razem już na pewno zamieszczę przepis na chleb i...dalsze moje prace decu będą ;))
***
Trzymajcie się kochane ciepło w ten ZIMOWY CZAS !




12 marca 2013

Aby mniej myśleć,więcej robię..


Minął dokładnie tydzień jak nie ma z nami mojego psiaka..
Wciąż jednak nie ma dnia,nie ma godziny,żebym nie myślała o nim,żebym w myślach go nie wspominała.Moja pierwsza myśl rano po przebudzeniu to ..rozczarowanie,smutek,że nie przywita mnie jego radosne poszczekiwanie,merdanie ogonem.Tyle radości to psisko mi dawało :((
Doszłam do wniosku,że muszę wpaść w wir zajęć domowych ,żeby nie myśleć intensywnie o nim , bo kończy się to tylko za każdym razem płaczem...
Tak więc zabrałam się z rozmachu dalszym ozdabianiem decoupage.
I są to nadal butelki...

Tym razem w wyborze serwetek kierowałam się tym,że po prostu chciałam daną serwetkę wykorzystać,bo mi się podobała ;)
Tak więc powstała makowa butelka,a potem..


..taka  z naklejonym motywem na całej dolnej powierzchni butelki.
***
A teraz zmiana tematu na ..."prosto z pieca "

Jakiś czas temu dostałam od ciotki przepis na chleb i została na dodatek zaopatrzona w 
zakwas (zdjęcie z netu )


Chodził ten chlebek za mną od tygodnia,ale po tym ja zaopatrzyłam się w potrzebne mąki itp. wczoraj właśnie przystąpiłam do zarabiani,wyrabiania i pieczenia chlebka ;)
No i mamy oto trzy nie za duże bocheneczki chlebka domowego wypieku.


 Wyciągnięte prosto z pieca i czekają (co najmniej godzinę) do ostygnięcia i degustacji.A muszę przyznać,że wszyscy nie mogli się doczekać,aby skosztować ;)


 No i masz..na drugi dzień została raptem połówka chlebka...ale to nic upieczemy następny,bo zaczyna w lodówce pozostawiona ;) 

A dzisiaj z kolei na dalszą poprawę nadal parszywych humorów mój  syn (przy nieznacznej pomocy siostry swojej) zabrał się za pieczenie ciasteczek.
Przepis podsunęłam mu z książki" 100 nowych ciast siostry Anastazji".

Ciastka betlejemskie:
50 dag.maki pszennej
25 dag.margaryny
3 łyżki pudru
4 żółtka
3/4 szkl. śmietany kwaśnej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
cukier waniliowy

Zagnieść ciast,schłodzić w lodówce.
Rozwałkować,wykrawać ciasteczka.W tym czasie jak ciasto się schładza ubijamy dwa białka,dodając na koniec 1 szkl. cukru.
Bezą smarujemy ciasteczka i posypujemy wiórkami kokosowymi bądź orzechami mielonymi.
Beza się ładnie na wierzchu podpiecze co w efekcie doda ciasteczku kruchość i wspaniały smak.


Ach jak ja bym chciała tak Was wszystkie osoby które wspieracie mnie w trudnych chwilach poczęstować w realu tymi ciasteczkami !Za zrozumienie,współczucie serdecznie Wam dziękuję !!

6 marca 2013

:((

PO CO KOCHAĆ ??...KOCHAĆ MOCNO,A POTEM CIERPIEĆ Z POWODU STRATY...ROZSTANIA ???!!

Nigdy Cię nie zapomnę.Byłeś taki mądry,kochany,wspaniały !
Czy mało mam trosk,zmartwień i teraz JESZCZE TO ??!

23 lutego 2013

Butelkowe trio.


Witam ponownie tych ,którzy wytrwale odwiedzają mojego bloga ,za co im baaardzo serdecznie dziękuję.
Każde słowo  jakim sie do mnie zwracacie jest dla mnie bardzo cenne i dzięki nim wracam tu pokazując to co w ostatnim czasie powstało w mojej głowie,a potem zostało przelane na...tym razem na butelkę ;)

A właściwie ze mną jest tak ,że mam pomysł,wyobrażam sobie jak daną rzecz ozdobię ,zabieram sie za to wszystko krok po kroku ,a potem...nie zawsze wyjdzie mi to tak jak sobie pierwotnie wymarzyłam :(
Ale oceńcie sami  jak tym razem wypadłam:

Różana butelka z zakręcanym korkiem.

Z niej właśnie nie jestem zbytnio zadowolaona (a raczej z siebie ;)
Tą butelka po nalewce też można napełnić dowolnym trunkiem własniej roboty ;)


I z tej jestem już troche bardziej zadowolona ;)
I te same butelki w duecie;)

Jak na razie butelki  są u mnie,ale kto wie,może przy nadażającej sie okazji posłużą mi za prezent dla kogoś ;)


I ostatnie z trzech butelek za jakie ostatnio sie zabrałam to buteleczka po mini szampaniku .


Ozdobiłam ją oliwkowa serwetką i zdobi półeczkę w kuchni (oj jak dobrze,że mam tych półeczek w kuchni pare i mam gdzie stawiać,przestawiać te moje cudeńka ;)


No i całe trio butelkowe razem ;)
Na tym nie koniec z butelkami ,mam jeszcze jedna "w robocie",a plany na jeszcze trzy kolejne.
Zobaczymy czy będzie czym sie pochwalić ;)

Tak mnie troche korci i nęci,żeby do haftowania powrócić,ale jak na razie wolne chwile między jednym,a drugim malnięciem na butelce mam zajęte "spotkaniami" z Norą Roberts i jej powieścią :

Ostatnio też przeczytałam ksiażkę Corinne Hofmann:

Póki jeszcze zima trwa mam szanse na to ,że uda mi sie zrealizować swoje robótkowe plany i przeczytać jeszcze parę książek czekających w kolejce na półce.
***
Życzę Wam moje drogie miłego,spokojnego,odpoczynku weekendowego z aromatyczna kawką i pysznym ciachem..ja zaraz idę spróbować mojego wczorajszego wypieki ;))


Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Free background from VintageMadeForYou