Obserwatorzy

...

...

28 maja 2011

Podziękowania na początek,a potem...

Witajcie po przerwie...i rzeczą naturalną na początek jest to jak bardzo chcę Wam wszystkim podziękować za słowa troski,otuchy,serdeczności. Tym Wszystkim ,którzy zostawili pod moim "smutnym" wpisem komentarz,tym piszącym do mnie na gg,czy też na e-maila.Bardzo,ale to bardzo Wam dziękuję!

Moje samo poczucie wraca powoli do normy,kosztowało mnie to wiele nerwów,wylanych łez.
Każde takie "zawirowanie" jednak czegoś człowieka w życiu uczy.Mnie nauczyło cierpliwości,nabrałam do wszystkiego dystansu,zrozumiałam ,że niektóre sprawy po prostu trzeba zostawić,dać sobie z nimi spokój,a okaże się z czasem,że i bez naszej ingerenci rozwiążą się.Czas wszystko pokaże...
Niestety nie mogę dokładnie napisać jakie problemy miała,bo zdaję sobie sprawę,że pisząc bloga już ok. 3 lata mogę być "rozpoznawana" w świecie realnym,ujawnienie więc tego nie było by wskazane .Mam nadzieję,że rozumiecie??
***
Różnie to było z tymi moimi robótkami przez ten czas...fakt,pozwalały mi ona trochę "odciągnąć" się od zmartwień,ale żeby znowu aż tak dużo powstało ,to nie;)
Na początek puszka :

Pewnie na grzybki będzie suszone..:)

I muchomorka nawet ma:)

Skromna...taka sobie:)
A druga ..?puszka ozdobiona po kukurydzy z potrzeby:

Lilie wodne wybrałam właśnie na tą puszkę.
Na zdjęciu z gałązką bzu białego,który trochę dłużej się trzymał niż ten lila.Na chwilę obecna i on już przekwita powoli,ale co mnie nacieszył swoim zapachem,to nacieszył;))

No więc puszka posłużyła jako pojemnik na płatki kosmetyczne,które z oryginalnego opakowania tak trudno wyjmować.Stoi teraz w łazience.Na lilie wodne w sam raz pasują wydaje mi się do takiego pomieszczenia;)
***
nie była bym sobą gdybym też nie czytała nic przez ten czas.Ta w ogóle to każdego dnia muszę chodź parę kartek książki przeczytać,nie potrafię zbyt długo żyć bez tego;))
Krzyżyki też były...ale cały czas na gałązce jaśminu...o tym następnym razem.

15 maja 2011

Zawieszenie:(

Znikam...nie wiem na jak długo,nie wiem kiedy wrócę,czy wrócę??
Nie mam nawet ochoty zasiadać do komputera,bo po co ..dla kogo...
Muszę się uporać ze sobą...Dołuje mnie niemoc.To,że nie mogę nic zrobić,nic poradzić w pewnych sprawach,chodź starałam się jak mogłam:(
Teraz będę próbowała wprowadzić taktykę:NIE MYŚLEĆ O TYM!
W przeciwnym razie zwaryiuję całkowicie.



Trzymajcie się ...niech chociaż Wam się dobrze wiedzie w życiu osobistym..

8 maja 2011

Puszka druga.

Równocześnie jak powstawała puszka poprzednia-różana pracowałam też nad renowacją drugiej puszki.Ta jest wyższa(w przeszłości odległej "przechowywała w sobie" kakao)
Użyłam do jej ozdobienia ponad czasowej lawendy.

Nie mam jeszcze pomysłu co bym mogła w niej przechowywać..?

Wiem tylko tyle jak na razie,że będzie stała w kuchni.
***
Budujące są dla mnie słowa,że podoba się Wam moja różana puszka,mam jeszcze kilka pomysłów,zamierzeń co bym mogła tą metodą ozdobić.Zobaczymy jak będzie z moimi chęciami,bo ostatnio coś leniwa się zrobiłam ;(
-Aneladgam:bardzo chętnie bym Ci pokazała jak się dekuapażuje(chodź ja raczkująca jestem,jeśli miała byś się uczyć co raczej od mistrzyń:)Gorzej z tą wizytą w Wrocławiu,to żebym się tam znalazła,to "marzenie ściętej głowy",raczej może Ty prędzej byś się wybrała zwiedzić Jurę Krakowsko-Częstochowską i przy okazji odwiedzić mnie ?
***
Życzę wszystkim dużo siły na nowy tydzień i co by on był owocny i w robótki i w prace domowo-ogrodowe;)

3 maja 2011

Poważny zastój robótkowy:(

Jestem...a tak jak by mnie w ogóle nie było...:(
Wszystko ważniejsze od robótek,wszystko pilniejsze,oprzątnąć trzeba to i owo w ogródku,co by ludzkie oko nie straszyło.Ul jako dekoracja odmalowany,wiatrak czeka na czyszczenie ze starej farby(ja się tego nie podejmuję,mężowi tą"przyjemną" robotę zleciła).Paskudna aura,deszcz przerwała wszelkie odnawiania "wyposażenia" ogródka.Mogę więc pokazać się tutaj,że jestem i pokazać,że coś tam jeszcze przed Wielkanocą powstało.

Nowa dusza dla metalowego pudełka:
Teść wyszukał na strychu...mąż przywiózł ,złożył w moje ręce co bym zrobiła z nich użytek jakiś;)
Były ich 3 sztuki...stareńkie,zniszczone...jedno nie nadawało się już niestety do niczego,dwa uratowane.
Dziś pokażę pierwsze z nich:RÓŻANE:


Jakoś od początku wiedziałam,że wybiorę do niego serwetkę w róże.

Nie powiem,żebym była z mojej pracy tak bardzo zadowolona..te cienie jakoś nie wyszły:(


Lepiej podoba mi się pokryweczka od pudełka.
Postanowione już mam,że zamieszkają w nim wstążeczki różnego koloru i kalibru;)
***
Drugiej puszki na razie nie pokazuję...zostawię na następny raz:)
***
A tak zostając przy temacie róż zgłosiłam się na wymiankę u Moteczka.

Na koniec jeszcze jedno ujęcie mojej puszki:

Do xxx sama nie wiem kiedy wrócę:((


Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Free background from VintageMadeForYou